Pieniądze z transferu Pawła Wszołka nie były zabezpieczeniem dla wypłaty zaległości wobec piłkarzy Polonii – mówi „Gazecie Wyborczej” mecenas Agata Wantuch. Prawdopodobnie właściciel klubu Ireneusz Król jako gwarancję uregulowania zadłużenia przedstawił weksel. 

Oprócz weksla, służącego jako zabezpieczenie wypłaty pensji, w Polonii wciąż mają nadzieje na dogadanie się z zewnętrznym sponsorem na koszulki. Rozmowy trwają od kilku miesięcy, chodzi o firmę z branży lotniczej. W tym sezonie na czarnych koszulkach stołecznego klubu reklamują się firmy należące do właściciela – Ideon i Regnon, a także związany od półtora roku z zespołem Ursyn Car. Nowy sponsor zająłby główną powierzchnię stroju piłkarzy i zapewniłby nowe źródło dochodów dla spółki. Ale raczej nie tak duże jak transfer Wszołka.

Jeśli już przy młodym piłkarzu jesteśmy, to media przedstawiają sprawę transferu zawodnika. „Weszło” przedstawia kulisy podpisywania kontraktu.

Gdybyśmy mieli wrażenie, że Paweł nie chce przyjść do nas, to byśmy do tej Warszawy nie jechali – mówi „Weszło!” na początku Edward Kowalczuk, drugi trener Hannoveru. – Przed wyjazdem rozmawialiśmy z nim osobiście, nawet główny trener Mirko Slomka pytał go, czy chce przyjść. Odpowiedział: „tak”. W cztery oczy Paweł też nam powiedział, że chce, że jego marzeniem jest przyjście do nas, zna zespół, obserwuje nas i ma nawet ciotkę w Hanowerze. Nic nie wskazywało, że wywinie nam taki numer.

Według portalu nieprawdą jest to, że transfer był robiony na szybko. W październiku Artur Sobiech uprzedził pomocnika na kadrze, że będzie obserwowany. Poza tym kilka razy rozmawiał z Kowalczukiem w grudniu. Wtedy Wszołek entuzjastycznie podchodził do sprawy.

Kontrakt skrzydłowego miał być zbliżony do kontraktu Sobiecha, czyli ok. 30 tys. euro miesięcznie plus bonusy za punkty. Po fiasku pierwszych rozmów proponowana pensja wzrosła do 35 tys. euro miesięcznie. Gdy podpisał aneks do kontraktu do umowy. Za transfer Polonia miała zarobić 1,2 mln euro. Jarosław Kołakowski miał zarobić 10% kontraktu piłkarza.

8 stycznia wszystkie strony uznają transfer za praktycznie dokonany, jeszcze tego samego dnia zawodnik ma wyjechać do Niemiec samochodem, by następnego dnia rano przejść badania medyczne. Ku zdumieniu wszystkich, nie wsiada, mówi, że lepiej zrobić te badania dzień później. Zostają więc kupione bilety lotnicze na 9 stycznia, ale 9 stycznia Wszołek pojawia się w klubie i stwierdza, że może jednak nie ma sensu lecieć. Według „Weszło!” piłkarz sam nie wiedział w czym widzi problem. Król chciał się bardzo pozbyć skrzydłowego. Zobowiązuje się, że dopłaci Wszołkowi 50 tysięcy euro – dodatkowy bonus za transfer.

Wtedy interweniuje Hannover. Do Warszawy przylatuje Jörg Schmadtke i trener Kowalczuk. Przedstawili mu tą samą ofertę – 35 tys. euro + bonusy. Sam Schmadtke na łamach „PS” stwierdza: – Teraz dostał dokładnie taką samą propozycję i z niej skorzystał.

Wtedy mu się wydawało, że skorzystał. Kilka dni później nazwie zawodnika oszustem. Wszołek podpisał szereg dokumentów niezbędnych do potwierdzenia transferu w niemieckiej federacji, ale od wtorku przestaje odbierać telefony. Nie odbiera ani od Kowalczuka, ani od Sobiecha. W środę nie wsiada do samolotu i nie stawia się w Niemczech, mimo umowy. W rozmowach w Warszawie uczestniczyła jeszcze mecenas Wantuch, jako przedstawiciel Józefa Wojciechowskiego, który chciał zabezpieczyć swoje interesy. Nie chodziło jednak o prawa do piłkarza, ale o zadłużenie, jakie miał wobec JW obecny właściciel Polonii Król. Nie jest też prawdą, że do 31 stycznia pieniądze za transfer Wszołka miałyby wpłynąć na konto Wojciechowskiego. Gdyby tak było, Król nie zgodziłby się na sprzedaż piłkarza.

Według argumentacji portalu „Weszło!” to Wszołek wydziwia, a nie na odwrót… Portal snuje teorię spiskową dotyczącą wyników testów medycznych. Ale to tylko spekulacje…

Co jeśli Hannover będzie chciał dochodzić swoich racji w sądzie? – Zawodnik nie podpisał żadnych wiążących dokumentów. Rozumiem emocje przedstawicieli Hannoveru, ale jestem przekonana, że racja jest po stronie mojego klienta – odpowiada w rozmowie z „Faktem” mec. Wantuch, która reprezentuje interesy Wszołka. – Do porozumienia doszły kluby, ale wszystkie umowy weszłyby w życie dopiero wtedy, jeśli Wszołek podpisałby indywidualny kontrakt z nowym klubem. Tak się jednak nie stało – dodaje mec. Wantuch.

Na zgrupowaniu we Cetkiewie nie pojawił się do tej pory najlepszy strzelec Polonii Władimir Dwaliszwili. Według „Faktu” przyczyną absencji Gruzina jest to, że prezes Król nadal nie wypłacił mu zaległej pensji. Sytuacja ma się wkrótce wyjaśnić…

Igor Morozov dostał powołanie do reprezentacji Estonii na mecz towarzyski przeciwko Szkocji. Spotkanie zostanie rozegrane 6 lutego o godz. 20:45 w Aberdeen na Pittodrie Stadium.

Źródło: własne / 90minut.pl / Gazeta Wyborcza / Weszło! / Fakt