Sobota
Dzień zaczął się nietypowo, bo od… śniadania. Mała rzecz, a cieszy. Tego dnia rano nie biegaliśmy. Trener Stokowiec musiał chyba ochłonąć po tym, co zobaczył w piątkowy poranek (“Kokos” chciał się utopić w kałuży) i dał nam wolne….