Zachęcamy do zapoznania się z zapisem rozmowy z Januszem Kołakowskim, wiceprezesem MKS Polonia Warszawa, dyrektorem do spraw sekcji koszykówki MKS Polonia Warszawa.

 

W tym sezonie koszykarze zagrają w II lidze pomimo tego, że sportowo nie udało się uzyskać awansu. Czy mógłby Pan powiedzieć o okolicznościach w jakich zostało to osiągnięte?

Pomimo, że systemowym, regulaminowym sposobem nie uzyskaliśmy awansu do II ligi, widzieliśmy celowość gry w tych rozgrywkach ze względów szkoleniowych. Rezultaty, jakie nasz zespół uzyskiwał w III lidze, na etapie ogólno wojewódzkim dawały jasno do zrozumienia, że rywalizacja polegająca na ciągłym wygrywaniu meczów nie wnosi aż tyle, na ile liczyliśmy. Wystartowaliśmy w turniejach eliminacyjnych o wejście do II ligi, tam niestety  w finałowej fazie kwalifikacji zajęliśmy ostatnie, 4. miejsce w grupie, które nie było premiowane awansem. Zasugerowaliśmy Polskiemu Związkowi Koszykówki, że w przypadku, gdyby któryś z zespołów wycofał się z rywalizacji w II lidze, jesteśmy skłonni występować w tej lidze jako zespół mający cele szkoleniowe. W ten sposób uzyskaliśmy zgodę związku  i dostaliśmy zaproszenie. Opłaciliśmy kwotę za zaproszenie i w ten sposób znaleźliśmy się w grupie A rozgrywek II ligi.

Zaproszenie, czyli dziką kartę?

Nie. Jest to zaproszenie, dzika karta jest zupełnie czymś innym, jest inna kwota zapłaty za dziką kartę. Zaproszenie kosztowało nas 5 tysięcy złotych.

A jakie są cele tej drużyny na ten sezon?

Cele są przede wszystkim szkoleniowe: ogrywanie juniorów i juniorów starszych w tych rozgrywkach, przygotowywanie ich do kluczowych dla nas rozgrywek – mistrzostw Polski juniorów starszych i kadetów. Takie są cele i takie były zamierzenia klubu, sekcji i trenerów, żeby grając w II lidze podnosić ich kwalifikacje, aby coraz lepiej spisywali się w rozgrywkach juniorów i juniorów starszych.

Czy jakiś konkretny cel sportowy, miejsce w tabeli, które drużyna powinna osiągnąć w rozgrywkach drugoligowych?

Nie, nie ma konkretnego celu sportowego. Mogę tylko powiedzieć, że byłoby miło, gdybyśmy utrzymali się w tej lidze grając składem de facto w 90 procentach juniorskim.

W drużynie jest pięciu starszych zawodników którzy nie będą mogli grać w juniorach starszych: dwudziestoczteroletni Marek Popiołek, Bartłomiej Grudziński z rocznika 1991, oraz Paweł Sieradzki, Filip Kober, i Piotr Pawlak z rocznika 1993. Jak będzie wyglądała rotacja, jaką rolę będą oni pełnili w zespole?

W niektórych publikacjach Polskiego Związku Koszykówki pojawiały się informacje o możliwości stworzenia nowej kategorii wiekowej. Ta kategoria wiekowa to jest U-22, która by powodowała to, że tacy zawodnicy jak Pawlak, Sieradzki czy Kober mogliby występować w rozgrywkach o mistrzostwo Polski. Liczymy się, że może to dojść do skutku, czego konsekwencją byłoby to, że ci zawodnicy będą grali w tych rozgrywkach. W przypadku Marka Popiołka mamy do czynienia z prostą sytuacją. Jest to bardzo dobry zawodnik, nasz wychowanek, który swoim doświadczeniem może wiele wnieść do gry zespołu, a przede wszystkim przekazać drużynie, innym zawodnikom doświadczenie jakie ma. Nie ukrywamy, że największy na dzień dzisiejszy problem mamy na pozycji rozgrywającego i rzucającego obrońcy w tym zespole, a właśnie na tych pozycjach grywa Marek Popiołek. Również ze względu na braki na pozycji rozgrywającego/rzucającego obrońcy do drużyny został włączony Bartłomiej Grudziński z rocznika 1991, występujący wcześniej w zespole Jagiellonki

Jakie są plany długofalowe zespołu?

Wiele zależy od sposobu finansowania przez miasto drużyn występujących w ligach seniorskich i zespołów młodzieżowych. Informacje na dzień dzisiejszy są takie, że miasto rozważa zwiększenie budżetu na dofinansowanie sportu, ale jak zwykle mamy problem z bazą. Nasza hala nie jest przystosowana do rozgrywania meczów dla publiczności. Tak naprawdę jej pojemność po ostatnich modernizacjach jest rzędu 150 osób, które mogą w jakikolwiek, nazwijmy to komfortowy sposób, obejrzeć mecz. Oczywiście, że na trybunach może się zmieścić i 300 osób, ale kto zna halę na Konwiktorskiej ten wie, że jeśli przyjdzie tyle osób to część z nich nie będzie widziała połowy boiska, taka jest konstrukcja trybun. Dlatego nasze długofalowe plany to utrzymanie drugiej ligi,
a jeśli sytuacja finansowa pozwoli, będziemy rozwijać działalność koszykarską, chociaż już w każdej grupie wiekowej mamy zespół, a w niektórych możemy nawet wystawić dwa. Tak naprawdę największym problemem sekcji koszykówki jest brak bazy treningowej. Na dzień dzisiejszy wynajmujemy inne hale w Warszawie. Niestety, nie jesteśmy w stanie konkurować z innymi ośrodkami w kontekście organizacji meczów półfinałowych w rozgrywkach młodzieżowych gdyż  nasza hala jest tak mała, że przegrywamy tę rywalizację ze względów infrastrukturalnych.

Piłkarze też chyba mają z tym problem, na co dzień trenują na różnych warszawskich boiskach, na przykład na Blokowej.

W sekcji piłkarskiej jedno boisko w żaden sposób nie wypełnia naszych wymagań w stosunku do grup treningowych. Pierwszy zespół nie mając boiska treningowego z prawdziwego zdarzenia, nie z tworzywa sztucznego a normalnego, ziemnego, musi wynajmować te obiekty poza Polonią. Niestety, aby utrzymać murawę w odpowiednim stanie ograniczona jest liczba treningów na płycie głównej.

Czy w takiej sytuacji klub będzie podejmował jakieś działania które miałyby na celu zwrócenie uwagi władz miasta na potrzebę budowy hali dla Polonii?

Tu mogę powiedzieć jako członek zarządu Polonii – głównym problemem jest własność terenów, na których jest stadion piłkarski i hala. Należą one do miasta, administruje to WOSiR. Kiedyś były plany, żeby oddać to poszczególnym stowarzyszeniom działającym na Polonii. Istniały też plany klubu koszykarskiego czy klubu piłkarskiego – budowy czy rozbudowy obiektu, ale sprawa rozbija się przede wszystkim o układ prawny, czy miasto jest w stanie przekazać obiekt w administrowanie czy w formie dzierżawy 30-letniej jakiemukolwiek podmiotowi związanemu z Polonią. Żadne inwestycje miejskie na dzień dzisiejszy nie są zaplanowane w budżecie miasta, WOSiR dysponuje minimalnym budżetem remontowym, który być może nawet nie wystarczyłby na pokrycie kosztów ewentualnych awarii, które mogłyby pojawić się na takim obiekcie. Tak naprawdę w tym momencie planów rozbudowy Polonii władze miasta nie mają i jedynie przyjście znaczącego sponsora, który w jakiś sposób angażowałby się w temat rozbudowy mogłoby skłonić miasto do jakichkolwiek ruchów właścicielskich na tym obiekcie.

W latach wcześniejszych był Pan kierownikiem drużyny koszykarskiej występującej w Ekstraklasie. W jakich okolicznościach związał się Pan z klubem?

Chciałbym pewne kwestie wyjaśnić. Już od 5 lat jestem członkiem zarządu MKS-u. Moja praca w klubie koszykarskim wiązała się stricte z pracą na rzecz profesjonalnej koszykówki, ale to wcale nie oznacza, że nie zajmowałem się także młodzieżową. To było oczywiście mniejsze zaangażowanie w sprawy MKS-u w przypadku mojej pracy w klubie koszykarskim, ale zawsze klub koszykarski działał na rzecz MKS-u i moja obecność w strukturach była naturalna. Oczywiście, teraz moja rola się trochę zmieniła ze względu na to, że nie funkcjonuje de facto klub koszykarski, w związku z czym działalność na rzecz MKS-u jest wyraźnie większa.

Dziękuję za rozmowę.

 

Podziękowania dla Adama Talatowskiego za pomoc w przygotowaniu zapisu rozmowy.