Są takie dni, gdy niewiele się udaje. Takie właśnie wrażenie można było odczuć po dzisiejszym meczu zespołu Polonii rocznik 1995 w ramach IV rundy Pucharu Polski. Można oczywiście założyć, że przyczyną fatalnej gry naszego zespołu w potyczce z IV ligową drużyną UKS Łady były liczne zmiany w składzie w porównaniu z ligą, że poranny trening był za ciężki i tak dalej i tak dalej, ale prawda jest taka, że po prostu dzisiaj dopadł nas kryzys, który zdarza się wszystkim zespołom na świecie i dlatego też zagraliśmy najsłabszy mecz w tym sezonie. Ciężko powiedzieć coś dobrego o naszej grze, ale szukając bardzo mocno pozytywów dzisiejszej potyczki z piłkarzami z Ład, trzeba pochwalić chłopaków, iż mimo fatalnej dyspozycji zespołu udało się odnieść cenne i wysokie zwycięstwo, a także zawodników wchodzących z ławki rezerwowych, którzy zdecydowanie podnieśli poziom zespołu i otworzyli worek z bramkami. Cieszy również pierwszy gol w tym meczu zdobyty ze stałego fragmentu, gdyż ten element gry staramy się mocno doskonalić. Grać katastrofalnie i wygrać wysoko to też sztuka, więc resztę pomińmy milczeniem.

 

MKS Polonia’95 Warszawa – UKS Łady 5 – 1 (1-1)

bramki: Jaszczak 2, Wojtkielewicz, Kowalczyk, Kluska
asysty: Wojtkielewicz 2, Kowalczyk, Sapała, Możdżonek

Skład: Dąbkowski – Krajewski, Zawadka (Sapała), Worach, Koza – Kluska (Jaszczak), Boruń, Szewczyk (Wojtkielewicz), Możdżonek – Kowalczyk, Stryjek (Cichowski).