Jesteśmy z Tobą, hej Dudi jesteśmy z Tobą !!!

http://profile.ak.fbcdn.net/hprofile-ak-ash2/t5/1086808_715248811832716_353108053_s.jpg

Michał Dudek
Jestes dzieckiem, bracia zabieraja Cie na boisko, nie za bardzo wiesz o co w tym wszystkim chodzi, ale biegasz za tą okrągła zabawką. Poświecasz na to coraz wiecej czasu, bo sprawa Ci to przyjemnosc, wykorzystujesz kazda okazje… na ulicy grasz w kwadraty, na wf'ie i podworku mecze, odbijasz sobie pilke o sciane. Bracia zabieraja Cie na pierwszy trening, poznajesz smak rywalizacji, wkręcasz sie w starszym roczniku, bo przeciez Twoj jeszcze nie powstał, w koncu urodziles sie w malej miejscowosci pod Warszawa, wkrótce jednak grasz juz w trzech rocznikach i pól dnia spedzasz w okolicznym klubie, smakując pierwszej rywalizacji, chcąc swiadomie stawac sie coraz lepszym zawodnikiem. Przypadek sprawia, ze Twoj brat trafia do Warszawskiej Polonii, kilka lat pozniej zabiera Cie tam na trening do Twojego rocznika. Super byłoby sie dostać, w koncu od paru lat jezdzisz z rodzina na trybuny. Zostajesz, matula pełna obaw, zgadza sie na gimnazjum w Warszawie, tracisz kontakt z domem. Jestes dzieckiem a wychodzisz o 7 rano a wracasz za 12 godzin, ale za to Trenujesz na sztucznej trawie (WOW), z trenerem bramkarzy(WOW). Jestes sredniakiem, ale ciezko pracujesz. Mobilizuje Cie fakt, ze drugim trenerem jest ojciec Twojego rywala z bramki, ze inni rodzice pierdolą na Ciebie. Mowisz sobie "ja to im pokaze jeszcze". Ten sam ojciec zabiera syna na wakacje do Chorwacji a on dostaje powołanie na kadre mazowsza, nie moze jechac bo jest na wakacjach, ale trener poleca drugiego łapacza- Ciebie. Jedziesz i nie wiesz co Cie czeka. Ostani mecz eliminacji do mistrzostw Polski z najslabsza druzyna w grupie, dla bramkarza ciezka sprawa do pokazania sie. O dziwo druzyna przyjezdna dominuje, a Ty pomagasz swojej kadrze wojewódzkiej wygrac mecz i awansowac do Mistrzostw Polski po raz pierwszy w historii tego rocznika. Na obozie poprzedającym turniej łapiesz forme, zdobywasz koszulke z nr 1 na plecach. Jesteś w świetnej formie, puszczasz 3 bramki w całym turnieju, jakiś knyp z dolnoślaskiego strzela Ci bramke w finale. Kto to kurwa jest Zieliński i dlaczego podszedł do wolnego lewą noga, skoro jest prawonożny ? jebać. Wazne ze pokazaleś się z dobrej strony i sporo osob Cie zobaczylo. Jeździsz na kadre Polski, w kadrze mazowsza jestes filarem, przez połtora roku czyli do konca żywotu kadry nie schodzisz na ani jedna minute. Interesują sie Toba jacys managerowie, nie jacys, a Ci najpopularniejsi. Wysyla Ci zaproszenie na testy wielokrotny mistrz szkocji ! Chce Cie obserwować, rok po roku jezdzisz do Rangersow. Legia, stołeczny rywal składa Ci propozycje, ale jak to by wygladało z Polonii do Legii ? Przeciez tyle krzyczales na trybunach, odmawiasz. Duzo sie dzieje, ale sporo osob Ci po prostu zazdrosci, duzo psioczy, że nie zasługujesz, ze doszedles przez znajomosci, a tak na prawde jestes tylko dzieckiem z podwarszawskiej miejscowosci. Gubisz sie w tym wszystkim, pracujesz, ale "korzystasz z zycia", pierwsze dziewczyny, pierwsza wódka, dziwne akcje. Zawiesza Cie trener na kilka meczow. Bierzesz sie w garsc, tatuujesz sobie na skorze co jest najwaznieszje w zyciu dla Ciebie, postanawiasz ze przez rok nie napijesz sie alkoholu, trzymasz sie w tym postanowieniu, sylwestra spędzasz z redbulem. Masz 16 lat, wszystko przed Toba. Nie mozesz dogadac sie z trenerem… Idziesz do seniorow, troche młody jesteś ale to tylko IV liga, rywalizujesz z 24 latkiem, no ale na 16 meczow rozgrywasz 15. W Polonii jakos nikt Ci niczego nie proponuje, idziesz wiec dalej, III ligowy klub. 17 lat, klasa maturalna, pojebany pomysł. dziennie robisz 120km komunikacja miejska w godzinach szczytu. CZUB. W ciągu roku robisz prawie tyle kilometrow ile jest potrzebne do okrążenia ziemi. Za to trenujesz ze swoim autorytetem- Szamotulskim. Kształcisz sie piłkarsko, ale rowniez jest to Twoja szkoła życia. Czasem idzie Ci lepiej, czasem cos zapierdolisz, robisz jedno głupstwo lapiesz kontuzje, no ale silny jestes podniesiesz sie. Poznajesz na wlasnej skorze co oznacza frajerstwo, ale co Cie nie zabije to Cie wzmocni wmawiasz sobie. Dalej jestes w miare mlody, jakies ogarnie w seniorach masz. Konczysz sezon, manager dzwoni, chce Cie klub- Omonia Nikozja. Premieship to to nie jest, ale liga calkiem mocna a jaki komfort życia. Grasz, trenujesz, ale z transferu pozostaja tylko nadzieje mimo, ze juz rozmawiales o kontrakcie. Twoja Polonia w koncu Cie potrzebuje, teraz mozesz sie jej przydac, degradacja. Mozesz być tym ktory jej pomoże, idziesz w ciemno do okregówki, jednak okazuje sie ze Polonia startuje w IV lidze. Trenujesz, wlasciwie to zapierdalasz. Pierwszy mecz i każdy następny to spelnienie Twoich marzeń, kazda minuta na stadionie przy K6 to przyjemnosc na poziomie orgazmu. Juz wiesz po co zapierdalałes i po co podporzadkowales swoje zycie. Mówisz sobie BYŁO WARTO. Wybraniasz sytuacje w 90 minucie, w prawdzie z ogoókami, ale jednak. Znowu wywiady, artykuły i inne pierdoly. Czujesz ze żyjesz. Nagle kontuzja. Kurwa!… masz takie wsparcie kibicow jakiego jeszcze nie miales, musisz sie podniesc. Czekasz na operacje, kibice placa za rehabilitacje z najlepszym specjalista. Zaczynasz robote, za cos musisz sie utrzymnac ,ale łączysz ja z rehabilitacja wstajesz o 5;30 i o kulach jedziesz rehabilitować się 2,5 godziny dziennie. Tylko po to, zeby wrócić na ten stadion i zrobic awans swojej ukochanej druzyny. W między czasie godzisz sie na wyjazd modelingowy na Fashion week do Mediolanu. Zainteresowane są Toba swiatowe marki, na ktore w sumie nawet Cie nie stac. CK, Dolce, ocenia Cie Giorgio Armani, jesteś w willi u Donatelli Versace, ale chcesz wracać, bo Twoja druzyna juz trenuje. Pierdolisz wszystko, bukujesz bilet i wracasz nastepnego dnia okazuje sie ze dostajesz pokaz- nieważne, przecież masz juz bilet, mimo ze agencja wydzwania, wyjmujesz wloska karte sim i wracasz następnego ranka do kraju. Wreszcie upragniony trening, myślisz o kontuzji, czy wszystko bedzie ok, ale dajesz rade. Ciężko pracujesz, znów czujesz ze zyjesz. Pierwszy sparing, czyste konto, nakręcony do pracy masz cel i mobilizacje, kasujesz facebooka, trzeba sie przeciez wysypiac po pracy, a nie przegladac tablice. Na jednym z treningow, tydzien po powrocie, strzela Ci kolano, tak, ta sama operowana noga. Nie jestes w stanie stanąc na nodze, ani jej wyprostowac. Karetka, w szpitalu uswiadamiasz sobie, ze grasz w lidze ze studentami, stolarzami, sprzedawcami, masz stan nogi jak byś grał 30 lat, a sam masz 19. Przykre, ale prawdziwe