PRZEGLĄD PRASY. – Potraktowali mnie jak śmiecia, ale nie miałem wyjścia. Złożyłem podpis. Nikogo nie obchodziłem, agent od razu zawinął się na lotnisko, bo stwierdził, że droga samochodem do Warszawy jest męcząca. Wszystko we mnie buzowało. Gdy przekroczyłem granicę, napisałem na Facebooku: „Sku… i złodzieje. Oszukali mnie, ale wreszcie byłem wolny – mówi o półrocznym pobycie w Karpatach Lwów w rozmowie z „Przeglądem Sportowym” obrońca Polonii Warszawa Jakub Tosik.