Po niedzielnym kacu moralnym z Agrykolą przyszła środa i zaległy mecz z Piasecznem na terenie przeciwnika. Pamiętając wydarzenia z poprzedniego sezonu byliśmy pełni obaw, co do tego spotkania. Na szczęście w tym sezonie posiadamy o wiele więcej argumentów w postaci nowych zawodników niż w poprzednim.

Zostały one rozwiane już w 3 minucie spotkania! Podobnie jak w meczu z Wisłą szybko strzelona bramka pozwoliła kontrolować spotkanie. Od pierwszych sekund widać było chęć do gry, zasady wpajane na treningach i koncentracja sprawiły, że Rafał Pachelski po przejętej piłce w środkowej strefie i podaniu Krystiana Zawadzkiego mógł cieszyć się z trzeciej w tym sezonie bramki. Bardzo dobrze długimi fragmentami wyglądał pressing na połowie rywala, potrafiliśmy zamknąć przeciwnika przy rzutach z autu, nie pozwalaliśmy na szybkie wychodzenie miejscowych, jedyne co mogli robić to posyłać piłkę do naszych środkowych obrońców. To procentowało szybkim odbiorem i grą dalej od własnej bramki, w konsekwencji KS Piaseczno nie miało w pierwszej połowie żadnej klarownej sytuacji.