Choć stawką dzisiejszego meczu MKS Polonii rocznik 1995 nie były ligowe punkty, to na to spotkanie czekaliśmy z wielką niecierpliwością. Powód naszej ekscytacji wynikał z tego, iż za rywala mieliśmy reprezentację Polski U-19 trenera Marcina Sasala, w składzie której zagrali wszyscy najlepsi gracze rocznika 1995 w Polsce, za wyjątkiem piłkarzy grających w tym tygodniu w reprezentacji Olimpijskiej (Linetty) czy w starszym roczniku (Stępiński). Naprzeciwko nam stanęli zatem srebrni medaliści mistrzostw Europy z przed roku i w wielu przypadkach podstawowi lub wchodzący z ławki gracze klubów Ekstraklasowych. Nie trudno zatem zrozumieć, że był to dla naszych graczy prawdziwy egzamin własnych możliwości, a także materiał poglądowy na temat tego nad czym trzeba więcej pracować. Egzamin zatem odbyty i co ważne zaliczony!
Przed meczem założyliśmy sobie, że pierwsze 60 minut na boisku przebywa, na ten moment najmocniejszy skład, tak aby oprócz indywidualnego przeglądu zawodników, można było zobaczyć jak na tle najlepszej i najważniejszej w Polsce drużyny rocznika 1995 prezentuje się nasza ekipa. Po spotkaniu z czystym sumieniem można powiedzieć, że w tym okresie gry byliśmy równorzędnym rywalem dla świetnie zorganizowanego przez trenera Sasala i jego sztab (m.in. trenerzy Jacek Bąk, Grzegorz Szamotulski…) zespołu. Co więcej, gdyby nie błędne decyzje arbitra (który potem przepraszał) mogliśmy prowadzić, a na pewno nie przegrywać. Najpierw sędzia zamiast dać przywilej korzyści po faulu na naszym zawodniku zatrzymał akcję Filipa Kowalczyka, który na pełnej szybkości wychodził idealnie do pojedynku jeden na jeden z bramkarzem, a potem nie przerwał gry po bardzo ostrym wślizgu na prostych nogach stopera reprezentacji w naszego zawodnika, w konsekwencji czego, niedługo potem mieliśmy rzut rożny dla rywala i gol głową dla kadry. A wszystko to na 3 minuty przed końcem pierwszej połowy. Dodatkowo, po jednym ze stałych fragmentów gry we wcześniejszej fazie meczu, wspaniałej szansy na gola nie wykorzystał Konrad Cichowski, strzelając nad bramką Polaków. Z kolei gracze reprezentacji w pierwszych 60 minutach zagrażali nam w zasadzie głównie po stałych fragmentach gry, ale biorąc pod uwagę, że większość piłkarzy reprezentacji to „wielkie chłopy” można się było tego spodziewać. Mimo wszystko dobrze jak zawsze broniący, wychowanek trenera Jakuba Dębca – Michał Brudnicki (rocznik 1997) tylko 2-3 razy musiał się mocniej wysilić w grze na przedpolu.
W 60 minucie na placu gry pojawiło się 10 nowych graczy (potem jeszcze trzech), co zmieniło obraz gry. Choć indywidualnie nie wyglądało to źle, chłopcy nie bali się grać w piłkę, to jednak jako zespół nie mogliśmy przeciwstawić się reprezentacji, która dominowała, a my, jak nie my biegaliśmy głównie za piłką. Efektem przewagi kadrowiczów w tej części gry, był gol strzelony z rzutu karnego (sędzia dopatrzył się ręki), ustalający wynik spotkania na 2 – 0 dla Polski. Nasi piłkarze próbowali odgryzać się kontratakami, ale choć szanse były na skuteczne spuentowanie akcji, to jednak rywal kontrolował grę i był po prostu lepszy. Na szczęście w defensywie byliśmy skuteczni i choć po spotkaniu pozostał niedosyt, że przynajmniej w pierwszych 60 minutach nie udało się, jeśli nie wygrywać to przynajmniej remisować, o tyle mimo wszystko porażka z takim rywalem nas nie załamuje, tym bardziej, że po wyciągnięciu właściwych wniosków z tego meczu, możemy być tylko lepsi, a już na pewno mocniejsi psychicznie.
Po obserwacji spotkania wydaje się, że już dziś są wśród nas gracze, którzy z powodzeniem rywalizowaliby w tej reprezentacji o prawo gry dla barw narodowych (a co za tym idzie i w Ektraklasie), ale póki co, trener Sasal zapowiedział, że będzie obserwował nasze spotkania w rozgrywkach ligowych, a na dobry początek zaprosił na wrześniowy dwumecz z reprezentacją Rumunii, do reprezentacji Polski U-18, którą też prowadzi, wychowanka trenera Łukasza Chmielewskiego – Krzysia Możdżonka. Gratulujemy i czekamy na kolejne powołania.
Ten mecz oprócz aspektów czysto sportowych jest także ciekawym materiałem do przemyśleń.  Utwierdził tylko w przekonaniu, że wczesne pchanie, często jeszcze nie gotowych psychicznie czy fizycznie zawodników do rozgrywek seniorskich, szybkie przeskakiwanie przez proces szkolenia w juniorach odbiegający przecież zasadniczo od gry w seniorach, gdzie numer jeden to wynik i jemu wszystko jest podpożądkowane, a nie dobro zawodnika, wcale nie powoduje, że taki gracz zrobi dużą karierę, a wręcz w przypadku, gdy młody gracz regularnie nie gra, niemal zawsze kończy się znikaniem talentów z poważnej sceny, w czym akurat Polska piłka bryluje. Dziś kilku naszych chłopaków pokazało, że indywidualnie nie ustępują krajowym “gwiazdą”, a przecież piłka seniorska dopiero przed nimi (w przeciwieństwie do kadrowiczów) i wejdą w nią bez przeskoczenia kilku klas na raz, a więc gotowi kompleksowo i dojrzali mentalnie.
Przykład Łukasza Piszczka, Kuby Błaszczykowskiego, Czarka Wilka, Daniela Gołębiewskiego, braci Żewłakow, Mateusz Klich, Grzegorza Krychowiaka… którzy do 18, 19 roku życia grali w zespołach młodzieżowych udowadniają to najdobitniej. Po prostu ci gracze zostali przygotowani do dorosłej piłki, a nie obdarci z marzeń (gdy nie grali w swoich zespołach, czując się nie gorsi od “weteranów”) lub wyeksploatowani za młodu.
Wydaje się, że po dzisiejszym meczu nasi chłopcy widzą, iż praca “krok po kroku” jest na tyle właściwa, że już teraz mogą walczyć z najlepszymi, a przecież do startu w seniorskie życie jeszcze 9 miesięcy, które jeśli wykorzystają mądrze nie tylko na treningu (właściwy tryb życia), mogą dać im jeszcze wiele dobrego.  
Teraz przed naszym zespołem kolejne dwa duże wyzwania. Najpierw, we wtorek zmierzymy się w Pucharze Polski z V ligowym zespołem Wichru Kobyłka, a następnie w sobotę zagramy z niepokonanym w CLJ zespołem GKS Bełchatów. Zapowiada się więc gorący tydzień.

 

Polska U-19 – MKS Polonia Warszawa 2 – 0 (1-0)

I połowa: Brudnicki – Krajewski, Zawadka, Janiszewski, Lewicki – Kowalczyk, Możdżonek, Boruń, Wojtkielewicz – Jaszczak, Cichowski.

II połowa: Brudnicki (Dąbkowski) – Mrowiński, Worach, Stefaniak, Koza – Stryjek, Sapała, Jaroszewski, Tomaszewski – Szewczyk (Kluska), Frąckowiak (Weśniuk).